W czasie potopu szwedzkiego na Polskę księstwo opolsko-raciborskie stało się ostoją dla króla Jana Kazimierza i jego żony Ludwiki Marii. Tu królewska para postanowiła przeczekać trudny moment wojny.
Na Śląsk pierwsza przyjechała Ludwika Maria, która 30 września 1655 roku zatrzymała się na postój w Koźlu. Miasto po wojnie trzydziestoletniej było zniszczone, jedynie 57 domów nadawało się do zamieszkania i nie były w stanie pomieścić wszystkich osób (dwór i osoby towarzyszące).
Królowa liczyła na postój w Nysie i pobyt w pałacu biskupim. Niestety, kapituła wrocławska nie wyraziła zgody, zasłaniając się obawą przed zemstą Szwedów, wyborem nowego biskupa i koniecznością wzmocnienia fortyfikacji miejskich.
Z pomocą przyszedł królowej hrabia Franciszek Euzebiusz Oppersdorf, ofiarowując gościnę na zamku w Głogówku. Gest hrabiego wynikał z dużej zażyłości Oppersdorfów z Wazami. W czasie wojny trzydziestoletniej król Władysław IV udzielił gościny Oppersdorfom w pałacu w Niepołomicach i na Wawelu. Te wzajemne kontakty dotyczyły także Karola Ferdynanda i Jana Kazimierza. W 1648 roku hrabia ożenił się z dwórką Ludwiki Marii (wtedy żony Władysława IV) Anną Zuzanną von Bess.
Królowa przybyła wraz z dworem do Głogówka 7 października 1655 roku. Król - dziesięć dni później. Pierwszy postój zrobił 13 października w Żorach, gdzie stawił się w asyście 150 żołnierzy. Cały orszak królewski liczył ponoć 1800 osób (dwór, personel i wojsko).
17 października dodarł do Głogówka. Jak wynika z listu Bogusława Radziwiłła, królowa przywitała króla niepięknymi słowami, wyrzucając mu, że uciekł z państwa. Królewską parę pogodził dopiero arcybiskup Andrzej Leszczyński.
Pamiętnikarz francuski Rousseau de la Valette podał zupełnie inny powód przyjazdu króla. Według jego plotkarskiej relacji król przybył do Głogówka za powabną panną Anną Schönfeldt, do której pałał od jakiegoś czasu afektem. Miłosne schadzki Jana Kazimierza, organizowane przez jedną z dam dworu, szybko zostały przerwane, kiedy tylko królowa dowiedziała się o poczynaniach kochliwego męża. Ten, chcąc sprawę zatuszować, zamierzał wydać pannę za Jana Zamoyskiego.
Jednak królowa miała zupełnie inne zamiary wobec bogatego dziedzica ogromnej fortuny i postanowiła wydać za Jana Zamoyskiego zwanego Sobiepanem swoją ulubienicę i wychowanicę Marysieńkę d'Arquien, co oczywiście udało się jej zrealizować.
Wedle innych plotek przyszła żona Jana Sobieskiego była jej nieślubną córką, dlatego też Ludwika Maria tak dbała o jej wychowanie i zabezpieczenie majątkowe.
Wino na powitanie
Głogówek stał się od momentu przybycia Jana Kazimierza tymczasową stolicą Rzeczypospolitej. Stąd wysyłano polecenia, instrukcje, przyjmowano pocztę, radzono nad sprawami państwa. Na Śląsk docierali uciekinierzy z nadgranicznych terenów Polski. Jak wyliczył W. Czapliński, mogło być ich na całym Śląsku około 3800 osób. Najwięcej w Głogówku i okolicy, w Opolu we wrześniu 1655 roku było 173 Polaków.
Do Opola król zwołał przebywających na Śląsku senatorów na obrady. Para królewska wyruszyła do naszego miasta 13 listopada 1655 roku. Przyjęto ich życzliwie. Na powitalne wino wydano 22 talary i 12 groszy. Nie była to mała suma. Dwór królewski przebywał w Opolu około dwóch tygodni. Miejsce pobytu pary królewskiej nie jest ustalone.
Wg jednych zatrzymali się w kamienicy książęcej w Rynku, wg innych w klasztorze franciszkanów. Zamek Piastowski w tym czasie nie nadawał się do zamieszkania.
W chwili przejęcia zastawu król Władysław IV kazał sporządzić opis opolskiego zamku, który przytacza W. Soński w swojej pracy "Z przeszłości Śląska":
"W dolnej części jest komnata sklepiona, bardzo niebezpiecznie uszkodzona, na pierwszym piętrze grożą dwie sklepione komnaty zawaleniem się, kamienie tak wystają, że zdaje się jakoby lada chwila spaść miały. Na drugim piętrze z 3 izb i 6 alkierzy cztery tak zrujnowane, że mieszkać w nich nie sposób, także sufit w jednej izbie całkiem jest popsuty i opada w kilku miejscach. Stary budynek ku południowi tak opustoszał, że zielsko w nim rośnie. Jest tam izba, którą zowią izbą ziemską, tę chciał starosta krajowy odnowić, ale mur się zapadł".
Pięciodniowe obrady toczyły się od 15 listopada na zamku zapewne w owej już wyremontowanej izbie ziemskiej. Brało w nich udział 12 senatorów (10 proc. składu). Na czas obrad przybył do Opola także Stefan Czarniecki. Nie wiadomo jedynie, jaki był w tych obradach jego udział.
20 listopada 1655 roku wydany został w Opolu słynny uniwersał, wzywający wszystkich obywateli do powszechnego powstania przeciw najeźdźcy. Akt skierowany był do wszystkich stanów.
W tym czasie król potwierdził też przywileje opolskich rzemieślników (zachował się w archiwum opolskim przywilej nadany szewcom opolskim przez króla Jana Kazimierza w 1655 r.).
Do Głogówka para królewska powróciła dopiero 27 listopada 1655 roku. Wieści z Polski o powstaniu Polaków przeciw Szwedom i obronie Jasnej Góry skłoniły króla do powrotu do ojczyzny 18 grudnia 1655 roku.
Towarzyszyły mu pomyślne wróżby: wierzchowiec króla, który w dniu wyjazdu z Warszawy opierał się swojemu panu i ruszył dopiero po trzykrotnym ugodzeniu ostrogą, teraz pocwałował z kopyta.
Królowa wyjechała dopiero w czerwcu 1656. Wracała z ochotą do kraju. W liście wysłanym 22 marca 1656 roku z Głogówka do swojej przyjaciółki pisała: "Jestem zmęczona wyczekiwaniem i dowiadywaniem się o nowiny. Chciałabym, aby sprawy zakończyły się w ten lub inny sposób. Jakikolwiek pokój będzie mi miły, bylebym zaznała odpoczynku. Mój pobyt tutaj nudzi mnie na śmierć".
Urszula Zajączkowska, historyk, st. kustosz Muzeum Śląska Opolskiego 27-10-2005